Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
Zapiski antybohatera
Z deszczu pod...
2010-11-15 | 10:19:37
autor: wedrowiec | skomentuj (3)
Mówi się "z deszczu pod rynnę". 
Ale to jeszcze nic. 
Gorzej, gdy: "z deszczu do szamba".
boczną ulicą
2010-10-20 | 20:30:24
autor: wedrowiec | skomentuj (0)
boczną ulicą wzdłuż trakcji

(brud Wschód ubóstwo

lampy żółcą kałuże)

budynki poprzemysłowe

nieliczne enklawy drewniaków

z drzewem zrąbanym na zimę

teren na sprzedaż 6 milionów brutto

z głosem tej syberyjskiej poetki

w uchu (milicja znalazła ją w rzece)

serce boli po niepotrzebnym papierosie

dokąd – dokąd?

........................

mój wspaniały Księżycu na niebie

wejść tak do Ciebie

po warkoczu

Transhumanizm: zwierzomaszyna
2010-10-01 | 11:58:48
autor: wedrowiec | skomentuj (0)
Niektórzy ludzie ewoluują. Kierują się prawdziwie zwierzęcym egoizmem nie znając wierności, poświęcenia i lojalności, żałoby po stracie. To doskonale współgra z traktowaniem człowieka jak wymiennej części mechanizmu i ma wymiar istotnie demoniczny. I tak we wszelkich reacjach: od osobistych, poprzez społeczne, aż do służbowych. Wyłania się kolejny etap ewolucji: zwierzomaszyna – twór bez duszy. Jeśli tak, wolę pozostać na bocznym torze rozwoju.
Van Gogh i Lew
2010-07-05 | 08:28:12
autor: wedrowiec | skomentuj (3)
Ktoś kiedyś nazwał Rimbauda mistykiem w stanie dzikim. A czy istnieją w ogóle mistycy w innym stanie? Bóg przecież nie jest oswojonym lwem – He's not Tame Lion. Tak też jest jest z Van Goghiem. Sprowadzenie jego twórczości do psychicznych epifenomenów depresji jest niezrozumieniem i redukcją. Ten człowiek malował nie epifenomeny tylko epifanie, a jedne od drugich leżą daleko w porządku ontologicznym, mimo podobieństwa określeń. Ten człowiek malował tajemnice boże, co dla filistra jest skandalem i to zbyt wielkim skandalem, jak życie i śmierć Chrystusa. Tak też i stara się zaniepokojony filister Van Gogha spożyć, drukując te przerażające Rzeczywistości na kubkach i talerzykach, próbując sprowadzić je do „ładnych obrazków”. Ale to nie są „ładne obrazki”... I biada temu, kto zdoła je w sobie tak bezpiecznie strywializować, sprowadzając wszystko do popołudniowej herbatki. I szczęśliwy ten, który słyszy jeszcze ryk Lwa i którego rani ta Drzazga, która zraniła holenderskiego malarza.
Dr Futurity i rasa
2010-07-02 | 13:04:17
autor: wedrowiec | skomentuj (0)
Na BiblioNETce znalazłem kilka niezbyt pochlebnych wypowiedzi na temat „Dr-a Futurity” Philipa K. Dicka. Że wczesne, że słabe, że sensacyjny pomysł itd. Pominąwszy fakt, że Dick, tak jak Dostojewski ze swoim „opakowaniem” powieści bulwarowej wykorzystywał tandetny arsenał sensacji i s-f do strzelania ciężkim szrapnelem filozofii, (którego lotki będą jątrzyć rany samozadowolenia Czytelnika), napiszę, że mnie powieść ta pomogła jeszcze raz pomyśleć o sprawach rasowych. Czy nie jest tak, że uprzedzenia rasowe są po prostu faktem, że istnieją w każdym i czy wysoce tolerancyjne społeczeństwa (po)nowoczesne nie odznaczają się w tych kwestiach zwyczajnie wysokim stopniem hipokryzji? Często odnoszę wrażenie, że postawą dość powszechnie spotykaną jest taka: „Zobacz jaki jestem dla Ciebie dobry, jesteś kolorowy, a ja się z Tobą zadaję – bądź mi wdzięczny”. Widzę to tak, że odruchowa niechęć jest taka sama, a tylko jej manifestacja przybiera bardziej wyrafinowane formy, oby tylko protekcjonalizmu. Czy przejście od apartheidu do subtelnych sposobów okazywania wzgardy/wrogości jest postępem? To jedno z tych jątrzących pytań, na które nikt nie odpowie za kogoś.
O mnie
Ksiega gości